Od 24 do 31 sierpnia przebywałam w Majdach nad Jeziorem Wulpińskim. Cisza, błoga cisza gdzie jedynym dźwiękiem był szum fal jeziora, odgłosy kaczek, łabędzi, szum traw i drzew. Najlepsze miejsce do odpoczynku. Miejsce gdzie świat jakby stanął w miejscu, jakby zniknęły wszystkie problemy i uciążliwości codziennego dnia. Miejsce gdzie nie ma betonozy, gdzie można swobodnie oddychać czystym powietrzem. W międzyczasie zwiedziłam Wilczy Szaniec i Grunwald. A wszystko to dzięki synowi Karolowi i Tereni.
Komentarze
Prześlij komentarz